niedziela, 23 czerwca 2013

Wytrawne ciasto z suszonymi pomidorami, kaparami i bazylią



Sezon rowerowy już dawno otwarty, a ja w pełni z niego korzystam. Np. w zeszły weekend pobiłam swój życiowy rekord (być może dla niektórych z Was może wydawać się śmieszny, ale dla mnie to jest COŚ) i przejechałam 152 km w dwa dni (z Warszawy-Bemowo do Kamieńczyka i z powrotem). Kamieńczyk to piękna wieś położona tuż nad miejscem gdzie Liwiec wpada do Bugu i gdzie zaopatruję się w miód od miejscowych pszczelarzy. Niestety w ostatni weekend dostępny był tylko miód wielokwiatowy - na mój ulubiony gryczany trzeba jeszcze poczekać.

W zeszłym tygodniu przejechałam na rowerze łącznie ponad 260 km, czuję się świetnie i stwierdzam, że 350 zł, które zainwestowałam w używany rower z allegro, było jedną z lepszych inwestycji w moim życiu :)

Zmieniając temat: 
Cukinia powoli zaczyna kwitnąć

Czy ktokolwiek z Was ma swój ogród? Wydaje mi się, że pewnie niewielu mieszkańców Warszawy może się takim luksusem pochwalić. Ja również nie mogłam - aż do tej wiosny!

Wprawdzie obie moje babcie (serdeczne całusy dla nich) mają swoje ogrody warzywne/owocowe i jak tylko u nich bywam to zawsze wychodzę z torbami pełnymi wspaniałych skarbów, ale niestety odległość 70 km do nich nie przyczynia się do częstych wizyt... Stąd pomysł na swój własny ogród, a że działki nie mam, to pozostaje balkon. I voila! Problem rozwiązany :)

Pomidory i bazylia































Na balkonie mam cukinie, pomidory, paprykę, koperek, bazylię, tymianek, pietruszkę, melisę i oregano. Wszystko rośnie obiecująco, aczkolwiek obawiam się, że zasiałam je zbyt późno, ze względu na bardzo długa zimę...

Pomidory

A tymczasem zapraszam Was na przepis na pyszne wytrawne ciasto z suszonymi pomidorami, kaparami i bazylią. Dobry przepis na piknik lub przekąskę do pracy. Co mam zamiar uskutecznić jutro :)


Wytrawne ciasto z suszonymi pomidorami, kaparami i bazylią
źródło: Quiches, cakes & compagnie, wydawnictwo Marabout
200g mąki
1 saszetka drożdży suszonych
3 jaja
100 g sera gruyere, tartego
100 ml oliwy z oliwek
100 ml mleka
200 g suszonych pomidorów (dałam 110 g)
50 g kaparów (dałam 30 g)
garść bazylii, posiekanej
sól, pieprz


  • Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.
  • W jednym naczyniu dokładnie wymieszać mąkę z drożdżami. W drugim naczyniu roztrzepać jaja razem z oliwą i mlekiem. Doprawić pieprzem i solą.
  • Dodać mieszankę jajeczną do mąki. Wymieszać delikatnie. Starty ser, pokrojone suszone pomidory, kapary oraz bazylię dodać do masy.
  • Wymieszać wszystko do otrzymania jednolitej konsystencji. Wylać do natłuszczonej (i posypanej bułką tarta/mąką) foremki.
  • Piec przez około 45 minut.
  • Smacznego :-)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Spaghetti bolognese w prezencie ślubnym


Ten wpis i zdjęcia są efektem pospolitego ruszenia mającego na celu stworzenie książki z przepisami, która stała się prezentem ślubnym dla mojej koleżanki Kasi, która od tygodnia jest szczęśliwą mężatką :) Przyznam szczerze, że to w dużej mierze dzięki Kasi tak bardzo lubię gotować. 

Po maturze zapadła decyzja o wyprowadzce z domu, a co się z tym wiąże - trzeba było sobie poradzić bez mamusi i tatusiowej jajecznicy. Los chciał, że poznałam Kasię, zamieszkałam z nią w niewielkiej kawalerce na Żoliborzu i tak przetrwałam pierwsze 2 lata w stolicy. Kasia lubiła gotować i miała taka magiczną książkę o gotowaniu dla początkujących w zielonej okładce... :) Pomysł na danie do kasiowego prezentu zrodził się z moich wspomnień, bądź urojeń. Teraz, po kilku latach jak wspominam swoje pierwsze kroki w Warszawie, wydaje mi się, że czwartek to był dzień kiedy Kasia gotowała makaron. Kasia nie potwierdza ani nie zaprzecza, więc równie dobrze mogłam sama sobie coś ubzdurać ;)


Spaghetti bolognese
500 g mięsa mielonego wołowo-wieprzowego (w temperaturze pokojowej)
oliwa
3 gałązki selera naciowego
1 puszka całych pomidorów
2 kieliszki wytrawnego białego wina
1 szklanka bulion
1 szklanka mleka
1 duża cebula
2 średnie marchwie
5 ząbków czosnku
tymianek, oregano, bazylia
sól, pieprz
makaron spaghetti


  • Cebulę oraz czosnek kroimy w drobną kostkę, seler naciowy w cienkie paski, a marchew trzemy na tarce. 
  • W dużym garnku rozgrzewamy 4 łyżki oliwy i szklimy na niej cebulę. Wrzucamy posiekany czosnek, a po 30 sekundach również seler oraz marchew. Zwiększamy ogień i przesmażamy ok. 5 minut. Następnie wyjmujemy wszystko na talerz. 
  • Do garnka ponownie wlewamy 1 łyżkę oliwy i przesmażamy mieloną wołowinę. Do zrumienionego mięsa wlewamy 2 kieliszki wina. Po odparowaniu alkoholu można ponownie wrzucić do garnka warzywa. Całość zalewamy bulionem oraz pomidorami. Dusimy na wolnym ogniu 2 godziny. 
  • W połowie dodajemy szklankę mleka oraz doprawiamy tymiankiem, oregano, bazylią i pieprzem. Gdy sos będzie już gęsty pod sam koniec można wszystko posolić i jeszcze ewentualnie popieprzyć. Podajemy z ugotowanym al dente spaghetti lub tagliatelle.
  • Smacznego! :-)






sobota, 20 kwietnia 2013

Oliwa czosnkowo-tymiankowa


Bardziej pomysł niż przepis. Szybko, pachnąco i ekonomicznie. Po co płacić krocie za aromatyzowane 'oliwy', jak można samemu stworzyć własną, bez zbędnych, sztucznych dodatków?

Co ważne, to jak dwie pieczenie na jednym ogniu - nie tylko oliwa, ale i pyszny czosnek, składniki idealnie współgrające w lekkich sałatkach, na które wraz z nadejściem wiosny mam coraz większą ochotę. I aromat tymianku... mmm.... :-)

Wystarczy wziąć garść ziół, kilkanaście ząbków czosnku, zalać wszystko oliwą i zamknąć słoik. Postawić najlepiej w zaciemnionym miejscu i już!

środa, 3 kwietnia 2013

Crème brûlée z zieloną herbatą i sezamem



Crème brûlée. Jeden z moich ulubionych deserów. Być może dlatego, że tak bardzo uwielbiam Francję? W końcu to przez nią i przez moje studia w Tuluzie zaczęłam pisać tego bloga. Już prawie rok temu.... :-)

Obecnie nie mam niestety zbytnio czasu na zgłębianie moich kulinarno-książkowych pamiątek z podróży i miejsc w których mieszkałam, ale mam to szczęście, że wcześniej (czyt. przed podjęciem pracy w korporacji) się bardzo dobrze przygotowałam i mam kilka moich 'perełek', do których lubię wracać.

Deser, który dziś prezentuję, był atrakcją na mojej parapetówce na Bemowie (pół roku temu ;)). Przed imprezą wystarczy przygotować tylko krem. Wykańczanie deseru należało już tylko do gości - wystarczyło podsunąć im pod nos cukier trzcinowy i palnik (który obecnie robi furorę jako rozpalacz węgli do sziszy:)).



Crème brûlée z zieloną herbatą i sezamem
Crème brûlée au thé vert et au sésame
Źródło: 'Crèmes brûlées, la véritable recette & ses 38 variations', wydawnictwo Larousse
Proporcje na 4-6 porcji, Przygotowanie: 20 minut. Pieczenie: 1h - 1h 15min. Chłodzenie: 2-3 h.  


5 torebek zielonej herbaty
350 ml śmietanki 30%
120 ml mleka
90 + 30 g cukru pudru
5 żółtek
30 g cukru trzcinowego
50 g czarnego sezamu  


Przygotowanie:
  • W niewielkim rondelku zagotuj na małym ogniu mleko razem ze śmietanką i torebkami herbaty. Zaraz po zagotowaniu zdejmij z ognia, przykryj i pozostaw na kilka minut, aby uzyskać bardziej intensywny aromat herbaty.
  •  W międzyczasie zmiksuj w miseczce żółtka razem z 90 g cukru pudru - do momentu aż mieszanka uzyska zdecydowanie jaśniejszy kolor.
  • Wyjmij z rondelka torebki herbaty, delikatnie przestudź śmietankową mieszankę a następnie dodaj ją do żółtek z cukrem. Wymieszaj dokładnie.
  • Odstaw do lodówki na 2 godziny.





Gotowanie:
  •  Rozgrzej piekarnik do 95 stopni C (istotne jest, aby temperatura była zbliżona do 100 stopni C, ale zawsze delikatnie poniżej). Rozlej schłodzoną śmietankową masę do niewielkich ceramicznych/glinianych (terre cuite) kokilek (4-6 sztuk) i wstaw je do nagrzanego piekarnika.
  • Piecz przez 1h - 1h 15 min. Po tym czasie krem powinien być 'drżący', delikatnie ścięty. Po wystudzeniu kremów wstaw je do lodówki aż do momentu serwowania.

Karmelizacja (tuż przed podaniem):
  • Na suchej patelni podgrzej sezam razem z 30 g cukru pudru. Tak przygotowaną mieszanką pokryj połowę kremu w każdej kokilce. 
  • Druga połowę posyp cukrem trzcinowym i przypal delikatnie palnikiem do momentu rozpuszczenia się cukru (w przypadku braku palnika, można wykorzystać opcję grill w piekarniku. W tym przypadku należy wcześniej mocno go rozgrzać i wstawić kokilki z kremem na wysokiej półce na kilka minut. Istotne jest, aby kontrolować moc i czas pieczenia, aby nie przypalić kremu).
  • Smacznego! :)
 
*********************************************************************
Źródło:

Więcej inspirujących książek w zakładce: 'Moja biblioteczka'.

poniedziałek, 18 marca 2013

Pizza Margherita

Dzisiejsze słońce było cudowne. Choć wcześniej miałam nadzieję, że połowa marca będzie ciut cieplejsza i bardziej wiosenna, to jeśli takie słońce się utrzyma, jestem w stanie jakoś to zaakceptować :) 




Choć wczoraj kupiłam sobie gadżeciarską kolarską koszulkę ;), na mój ukochany rower jest jeszcze jednak za wcześnie, dzięki czemu odkrywam pewne całkiem ciekawe zamienniki. I tak oto dziś moje czucie w rękach jest mocno zachwiane, bo próbowałam ścianki wspinaczkowej. Z kolei kilka tygodni temu, kiedy jeszcze naiwnie sądziliśmy, że to ostatnie podmuchy zimy, postanowiliśmy, że nauczymy się jeździć na nartach biegowych. Wypożyczyliśmy sprzęt, w sobotę podbijaliśmy Kampinos, a w niedzielę Fort Radiowo w Warszawie, obok którego mieszkam. Tak dobrze się bawiliśmy, że kolejnym naszym celem stał się Las Młociński.





A po nartach poszliśmy na pizzę. Do knajpy - nie było już sił by zrobić samemu, ale chętnie podzielę się przepisem z jednej z książek, które przywiozłam ze sobą ze studiów we Francji. Bardzo ściśle trzymałam się przepisu, co widać po fotografii ;) Taka prosta, a taka pyszna. Po nartach biegowych jak znalazł ;)




W zależności od czasu jakim dysponujesz, możliwe jest zrobienie 3 wersji ciasta na pizzę:

1. Ciasto ekspresowe (ciasto odpoczywa od 2 do 4 godzin)
  • 500 g mąki (może być tortowa)
  • 250 - 300 ml letniej wody
  • 20 - 25 g drożdży świeżych lub 1 saszetka droższy suszonych
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
2. Ciasto tradycyjne (ciasto odpoczywa od 6 do 8 godzin)
  • 500 g mąki
  • 30 - 35 g chłodnej wody
  • 10 - 12 g drożdży świeżych lub 1/2 saszetki drożdży suszonych
  • 1/2 łyżeczk cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
3. Ciasto 'Slow' (ciasto odpoczywa 24 godziny)
  • 500 g mąki
  • 30 - 35 g chłodnej wody
  • 5 g drożdży świeżych lub 2 g drożdży suszonych
  • 1/2 łyżeczk cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy

Wykonanie:
1. Wsyp mąkę do dużej miski. Dodaj drożdże i cukier i wymieszaj. Jeśli używacie drożdży świeżych, rozpuść je najpierw w odrobinie wody. Jeśli robisz ciasto ekspresowe - dodaj również sól.
2. Dodawaj stopniowo wodę letnią/chłodną (w zależności od rodzaju ciasta jakie robisz) i zacznij wyrabiać ciasto. Dodaj oliwę i ugniataj jeszcze 2 minuty. Jeśli robisz ciasto tradycyjne lub 'slow' - dodaj sól i ugniataj jeszcze 2 minuty. Pozwól odpocząć ciastu przez 10 minut, a następnie przykryj wilgotną ściereczką .
3. Przełóż ciasto na oprószoną mąką stolnicę. Ugniataj przez 8-10 minut. Uformuj kulę - ciasto powinno być zwięzłe i nie klejące się.
4. Przełóż ciasto do podsypanej mąką lub wysmarowanej olejem miski i przykryj ściereczką, tak, aby ciasto nie wyschło. Pozostaw ciasto do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, wolnym od przeciągu:
  • np. w wyłączonym piekarniku, nagrzanym wcześniej do 50 stopni - dla ciasta ekspresowego;
  • w temperaturze pokojowej dla ciasta tradycyjnego (6-8 h);
  • w lodówce dla ciasta 'slow' (8-24 h). Wyjmij ciasto z lodówki 1 h przed użyciem.



Margherita (przepis na 2 pizze)
Źródło: Pizza, Les petits Plats, wydawnictwo Marabout
Porcja dla 4-6 osób; Przygotowanie: 25 minut + rośnięcie ciasta; Pieczenie: 15 minut.

1 porcja ciasta z przepisu powyżej, podzielona na 2 części
1 puszka pomidorów bez skórki, 400 g
250 g mozarelli
garść listków bazylii
1 łyżka oregano (może być suszone)
1 ząbek czosnku, obrany i sprasowany
3 łyżki oliwy

Przygotowanie:
  • Rozgrzej piekarnik do 240 stopni. Pokrój mozarellę w plasterki, pomidory zmiksuj lub rozgnieć widelcem, w celu uzyskania bardziej jednolitej konsystencji. Dodaj do nich oregano, czosnek i 2 łyżki oliwy, posól do smaku.
  • Rozwałkuj ciasto na podsypanej mąką stolnicy i przenieś na naoliwioną blachę do pieczenia. Wysmaruj równomiernie połową pomidorowego sosu, zostawiając z brzegu 1 cm suchego ciasta.
  • Wyłóż na ciasto połowę mozzarelli i bazylii i włóż ciasto do piekarnika na 15 minut. Po tym czasie wyjmij gotową pizzę z piekarnika i powtórz czynności dla drugiego ciasta.
  • Smacznego! :-)

****************************************************************************************************
Źródło:

sobota, 12 stycznia 2013

Biscuits au citron

Pierwszy wpis od 3 miesięcy. Nie spodziewałam się, że praca aż tak przewróci mi życie do góry nogami... Jestem wciąż w rozjazdach, wczoraj wieczorem wróciłam z Rzeszowa, w poniedziałek rano znów wyjeżdżam z Warszawy i tak to teraz trochę wygląda.  

Nie gotuję już tak często jak bym chciała, co przekłada się też na moja 'aktywność' (a raczej jej brak ;)) na blogu. Niemniej jednak z wielką przyjemnością zaglądam na inne blogi i wpadłam nawet w pewnego rodzaju szał kulinarno-zakupowy. Już od jakiegoś czasu prenumeruję magazyn Kuchnia, a w tym roku okazuje się, że kończy on 18 lat, co by wskazywało na to, że pierwszy numer został wydany w 1995 roku... ta bezlitosna logika obudziła we mnie żądzę posiadania wszystkich numerów ;)

P.S. Pozdrowienia dla pana kuriera, który 3 dni z rzędu przywoził mi paczki z archiwalnymi numerami Kuchni i zostawiał je w Żabce, jako, że ja byłam na drugim końcu Polski. Już je odebrałam :)




Ciasteczka cytrynowe
Biscuits au citron
Źródło: Biscuits Maison, wydawnictwo Larousse
Proporcje na 20- 24 ciasteczka, Przygotowanie: 25 minut. Chłodzenie: 30 minut. Pieczenie: 10 minut.  


zest z 1 cytryny
80 g masła, w temperaturze pokojowej
120 g cukru pudru
1 jajo
180 g mąki pszennej, przesianej
opcjonalnie: lemon curd

  •  Masło ucieramy z cukrem do czasu, aż masa będzie jaśniejsza i jednolita.
  • Dodajemy jajo i skórkę otartą z cytryny i dokładnie mieszamy.
  • Powoli dosypujemy przesianą mąkę, nie przestając mieszać. Pod koniec wykładamy ciasto na stolnicę i zagniatamy ręcznie, do czasu uzyskania jednolitej konsystencji. Gotowe ciasto chłodzimy w lodówce przez 30 minut.
  • Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość 4-5 mm i wykrawamy ciasteczka (ja dodatkowo wykorzystałam jeszcze mój ulubiony - i jedyny ;) - stempel do nadania im ładnego kształtu).
  • Wykrojone ciasteczka wykładamy na blachę pokrytą papierem do pieczenia i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 10 minut.
  • Opcjonalnie: upieczone już ciasteczka można posypać cukrem pudrem bądź zrobić 'podwójne' ciastka z warstwą lemon curd między nimi.
  • Smacznego! :-)
*************************************************************************************************************
Źródło:
  

piątek, 5 października 2012

Zupa grzybowa ze świeżych grzybów



Początek tygodnia spędziliśmy razem z Michałem na wsi - w Kamieńczyku nad Bugiem. Jesień w tym roku pogodowo nas rozpieszcza i udało nam się nawet zrobić wieczorem ognisko i upiec kilka kiełbasek :) Innego dnia z samego rana wybraliśmy się do lasu na nasze pierwsze w tym roku grzybobranie. No... poszło nieźle, trochę sztuk uzbieraliśmy, akurat tyle, aby starczyło na aromatyczną zupę grzybową. 

Przepis znalazłam w archiwalnym numerze Kuchni, której to dziesiątki numerów stoi na mojej półce. Pamiętam jak wpadłam w nałóg kupowania tego pisma. Było to kilka lat temu, kiedy to będąc na Dworcu Wschodnim w Warszawie zaczęłam przeglądać stare numery gazet sprzedawanych na straganie w poszukiwaniu czegoś na zabicie nudy w drodze powrotnej do domu. Kupiłam Kuchnię, numer ze stycznia 2007. Całe 4 zł! :) Zaintrygowała mnie głównie okładka, na której widniało zdjęcie kolorowych, wielopoziomowych drinków. Cały numer wkrótce znałam już na pamięć, a kolejnym krokiem było zamówienie prenumeraty. Wpadłam w nałóg :)

Wczoraj przeglądałam jesienne numery w poszukiwaniu sposobu na grzyby. Pamiętałam, że w którymś z nich była grzybowa na 5 sposobów... znalazłam! Wybór padł na "Grzybową z kolendrą i gałką muszkatołową" z tym, że moja wersja nie ma ani kolendry ani gałki :P Zmieniłam jeszcze kilka innych szczegółów, ale główna idea jest ta sama - świeże grzyby, marchewka, seler, kasza jaglana. Poniżej prezentuję swoją wersję, która bardzo nam przypadła do gustu!



Zupa grzybowa ze świeżych grzybów
inspiracja: magazyn Kuchnia, wrzesień 2008

1 litr bulionu warzywnego
5 płaskich łyżek kaszy jaglanej
1 marchewla
1 listek laurowy
1 łodyga selera naciowego
2 łyżki masła
1 łyżeczka oleju
1 duża cebula
400 g grzybów leśnych (np. borowiki, maślaki)
1 kromka razowego chleba
sól, pieprz

  • Do gorącego bulionu dodajemy kaszę jaglaną, marchewkę i seler pokrojone w talarki oraz listek laurowy. Solimy do smaku. Gotujemy aż kasza i warzywa zmiękną (około 15-20 minut).
  • Na maśle z olejem szklimy posiekaną cebulę, dodajemy grzyby pokrojone w niewielkie kawałki i odrobinę solimy. Dusimy przez 15-20 minut (dolewając pod koniec duszenia kilka łyżek wody).
  • Chleb rozkruszamy, mieszamy z kilkoma łyżkami warzywnego wywaru. a gdy się rozpulchni, dodajemy do reszty zupy.
  • Dorzucamy grzyby z cebulą. Doprawiamy solą i pieprzem.
  • Smacznego! :-)